Wrocławski detal architektoniczny
Jak wrocławskie detale architektoniczne stały się inspiracją do serii ilustracji dla Toscom
60 ilustracji. 3 miesiące pracy. 1 najgorętszy adres 2025 roku we Wrocławiu — Bernardyńska 4.
To inwestycja firmy Toscom, położona w bezpośrednim sąsiedztwie Rynku, z widokiem na park Słowackiego. Więcej o samym projekcie możecie przeczytać tutaj: https://www.bernardynska.com

Moje zadanie?
Stworzenie unikatowej wystawy przeznaczonej do przestrzeni wspólnych mieszkańców. Łącznie do zagospodarowania było 57 miejsc ekspozycyjnych.
Zanim jednak zlecenie mogło trafić w moje ręce, potrzebna była odpowiednia koncepcja. I właśnie tutaj pojawiło się największe wyzwanie. Przede mną kilku artystów zostało odrzuconych, dlatego tym bardziej zależało mi, aby zdobyć ten projekt.
Zaczęłam od początku — od burzy mózgów. Praca w pojedynkę wymaga czasem niezłej gimnastyki kreatywnej.
Jestem ilustratorką, ale przede wszystkim projektantką. Wiedziałam, że walor artystyczny musi iść w parze z dobrze przemyślanym systemem, który pozwoli rozbudować projekt do 60 spójnych prac. A to nie jest mało.
Od początku zdawałam sobie sprawę, że z każdą kolejną ilustracją utrzymanie jakości, konsekwencji stylistycznej i świeżości pomysłów będzie coraz większym wyzwaniem. Dlatego już na etapie koncepcji musiałam myśleć nie o pojedynczej grafice, lecz o całej serii.
Mapa myśli. Skojarzenia. Lokalizacja. Założenia inwestycji. Wszystko miało znaczenie.
I tu z pomocą przyszło dwóch dżentelmenów z Lubię Ładnie, którzy zaufali mojemu pomysłowi. Dzięki kilku rozmowom i wspólnej analizie projektu udało nam się wyklarować kierunek dla całej serii ilustracji.

Detal. Detal architektoniczny Wrocławia.
Ponieważ Bernardyńska 4 sąsiaduje bezpośrednio z Muzeum Architektury we Wrocławiu, ten trop okazał się strzałem w dziesiątkę.
Moim zadaniem było zgromadzenie dokumentacji fotograficznej z całego miasta, przygotowanie listy lokalizacji oraz stworzenie ilustracji przedstawiających wybrane detale architektoniczne.
Przez kilka tygodni codziennością były spacery po mieście z zadartą do góry głową i aparatem przewieszonym przez ramię. Szukałam ornamentów, zdobień, rzeźb i elementów, które na co dzień mijamy, często nawet ich nie zauważając.
Potem przyszła pora na czystą pracę projektową. Godziny spędzone przy rysowaniu. Bywały dni, kiedy pracowałam nad ilustracjami nawet po 14 godzin dziennie.
To było spore poświęcenie, które później odczuł mój kręgosłup, ale zdecydowanie było warto.
W efekcie powstała seria, która dziś zdobi korytarze całej inwestycji. Każda ilustracja zawiera również informację o adresie, pod którym można odnaleźć przedstawiony detal. Dzięki temu projekt zyskał dodatkowy wymiar — stał się swego rodzaju miejską grą dla poszukiwaczy architektonicznych perełek Wrocławia.

Jedna rzecz, której żałuję
Jest tylko jedna rzecz związana z tym projektem, której naprawdę żałuję.
Prace nie są dostępne dla osób spoza Bernardyńskiej 4.
Mam jednak nadzieję, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym cała seria opuści korytarze inwestycji i trafi do jednej z wrocławskich galerii. Byłaby to doskonała okazja, aby pokazać mieszkańcom miasta detale, które od lat mijają każdego dnia, często nawet nie podnosząc wzroku.